Dziki lokator

Ku naszej radości zupełnie dobrowolnie wprowadził się do Ośrodka dziki lokator. Jego pojawienie się to dla nas dowód, że stworzyliśmy przestrzeń przyjazną zwierzętom. Chomik europejski, zwany także m.in. pieskiem ziemnym, zamieszkał w jamach (obecnie pustych) stworzonych dla leczonych u nas lisów. Zamieszkał i zahibernował niepostrzeżenie i bez naszej wiedzy. Został znaleziony w czasie przeprowadzania prac ziemnych i dla swojego bezpieczeństwa został przeniesiony do klatki na dalszy sen. Witamy go serdecznie i życzymy mu wszystkiego najlepszego.

Hibernakulum dla nietoperzy

W połowie listopada zrobiło się zimno i część nietoperzy poszła spać. Potem jednak znów przyszło ocieplenie i niektóre przebudziły się uznając, że to już wiosna. Stąd bardzo wiele takich biedaków do nas ostatnio trafiało. Dobra wiadomość jest taka, że mamy dla nich przygotowane specjalne hibernakulum – czyli miejsce na zimową hibernację zwierząt. Jest to rodzaj wykopanej w ziemi jaskini gdzie mogły bezpiecznie zimować. Panuje tam temperatura w granicach +8/+2 stopnie i optymalna wilgotność.

Nietoperze

Nietoperze lubią przeprowadzki. W lecie mieszkają na strychach, w dziuplach czy w szczelinach pod mostami, a na zimę szukają dogodnych miejsc do hibernacji, czyli takich, które są stosunkowo chłodne, ale o stałej temperaturze. Na zimowe schronienie idealnie nadają się jaskinie, piwnice czy opuszczone budynki. Wiosną oraz jesienią obserwujemy migrację tych ssaków pomiędzy siedzibami. Rekordziści, jak karlik większy, potrafią pokonać wtedy nawet dwa tysiące kilometrów, nie może nas zatem dziwić, że niekiedy nietoperze muszą odpocząć w tzw. kwaterze przejściowej. Czasami jednak, młody, niedoświadczony osobnik źle obliczy swoje siły i opadnie z nich w nieodpowiednim miejscu i czasie. Stąd w okresie jesiennym spotkać możemy te ssaki nie tylko na  klatkach schodowe w blokach czy balkonach, ale nawet na środku trotuaru. Ostatnio doniesiono nam o osobniku, który uciął sobie drzemkę na schodach Muzeum Narodowego w Krakowie. Takie zwierzę niekoniecznie jest chore czy ranne, jest szansa, że potrzebuje tylko odrobinę zrozumienia.

Warto zatem wiedzieć jak postępować gdy spotkamy na swej drodze nietoperza:

Zacząć należy, jak niemal zawsze, od obserwacji. Jeśli jest to środek dnia to z wszelkim prawdopodobieństwem zwierzę po prostu śpi. Jeśli jest w bezpiecznym miejscu pozwólmy mu  spokojnie doczekać nocy i zobaczmy czy po prostu nie odfrunie. Pamiętajmy też, że kwatera przejściowa może służyć nietoperzowi nawet przez parę dni.

Jeśli jednak nietoperz wybrał sobie niefortunne miejsce na odpoczynek – środek ruchliwego chodnika lub firankę w naszym domu to spróbujmy delikatnie umieścić go w niewielkim kartonowym pudełku (ssaki te lubią małe, ciasne przestrzenie) pamiętając przy tym, żeby włożyć wcześniej grube rękawice, bo jest to dzikie zwierzę, którego nie wolno dotykać gołymi rękami. W odruchu obronnym może ugryźć, a wtedy konieczne będą zastrzyki przeciwko wściekliźnie. Najlepiej zmiotką zsunąć go do pudełka i uchylone pudełko postawić w zacisznym miejscu tak aby mógł wieczorem łatwo wylecieć, jest bowiem duża szansa, że wyleci samodzielnie i znajdzie właściwe miejsce dla siebie. Bardzo ważne jest aby nie wypuszczać nietoperza na zewnątrz  przed zapadnięciem zmierzchu gdyż jest on niezwykle wrażliwy na światło słoneczne. Jeśli mimo upływu wielu godzin nadal jest w tym samym miejscu skontaktuj się z Policją lub Strażą Miejską. Nie próbuj karmić lub poić samodzielnie tego zwierzaka; nietoperze zlizują wilgoć z murów, do których są przyczepione. Jeśli dzień jest bardzo gorący możesz bardzo mocno namoczyć kawałek ligniny i umieścić w pudełku nietoperz sam sobie poradzi.

W zimie zareagować należy od razu jeśli znajdziemy nietoperza w mroźny dzień np. leżącego na śniegu. Nietoperz nie da sobie rady w bardzo niskich temperaturach. Obserwujemy zimą pewien paradoks: zdarza się, że nietoperze przebudzają się ze snu w najmroźniejszym momencie zimy wyczuwając wiosnę. Wynika to z faktu, że im zimniej jest na zewnątrz tym mocniej ogrzewamy nasze domy i ciepło zaczyna rozchodzi się także po strychach i piwnicach myląc zwierzęta. Nietoperze odczuwając fale ciepła uznają, że nadchodzi wiosna, budzą się i zaczynają znów być aktywne, ale niskie temperatury są dla nich niebezpieczne, a o pożywienie bardzo trudno. Bądźmy czujni.

Jeśli natomiast w naszej piwnicy nietoperz zahibernuje na zimę: zostawmy go. Zgromadził on bowiem tyle tkanki tłuszczowej by przetrwać całą zimę, ale jeśli go wybudzimy będzie zmuszony zużyć mnóstwo energii na ogrzanie się. Jeśli zaśnie powtórnie nie będzie miał już wystarczających zapasów i jest mała szansa, że dożyje wiosny. Często dzwonicie do nas mówiąc, że macie w stodole, na strychu lub w piwnicy wielkie stado nietoperzy i pytacie jak można je usunąć. Generalnie zawsze najlepiej uzbroić się w cierpliwość, gdyż duże zgrupowania nietoperzy są jedynie czasowe. Po kilku tygodniach same powinny się przemieścić w inną lokalizację. Decyzję o ewentualnym przeniesieniu całego stada wydaje zawsze Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska –  w Krakowie Plac na Stawach 3. Urzędnik tej instytucji często weryfikuje dodatkowo czy sytuacja wymaga takiego przemieszczenia. Jeśli natomiast, odwrotnie, wyjątkowo lubisz nietoperze i chcesz aby na stałe mieszkały w Twojej okolicy, możesz zainstalować na ścianie domu – budkę dla nietoperzy (można ją łatwo kupić w internecie lub samemu skonstruować).

Spośród 26 gatunków nietoperzy mieszkających w Polsce u nas najczęściej spotykane to borowiec wielki i mroczek posrebrzany.

Borowiec wielki
Mroczek posrebrzany

 

Więcej ciekawych informacji o nietoperzach:

www.nietoperze.pl

Łabędzie

Nadeszła pora migracji łabędzi, warto więc wiedzieć nieco o tych ptakach i czyhających na nie zagrożeniach. Jesienią łabędzie lecąc na południe często trafiają w nasze rejony i zatrzymują się tu na odpoczynek. Odpoczywają najchętniej tam gdzie jest łatwo o pożywienie. Zatem lecący łabędź widząc zgromadzenie swoich pobratymców zgaduje, że w tym miejscu jest jedzenie i tam właśnie będzie chciał lądować. W miastach niestety oznacza to najczęściej lądowanie tam gdzie ludzie przychodzą dokarmiać ptaki. Dlaczego „niestety”? Otóż ptak, który bez trudu znajduje pożywienie może z łatwością przegapić czas odlotów. To właśnie z powodu dokarmiania tak wiele ptaków zostaje pod Wawelem na zimę zamiast odlecieć do ciepłych krajów. Ogromnym problemem jest także to co rzucane jest ptakom – stary chleb (czasem nawet, o zgrozo!, spleśniały) nie stanowi dla łabędzi wartościowego pożywienia, a zawarta w nim sól i konserwanty będą im szkodzić. Dodatkowo chleb jest tuczący, a łabędź to już i bez tego, jeden z najcięższych latających ptaków; z dodatkowymi kilogramami będzie miał duży problem. Prawidłowa waga tego zwierzęcia to 5-7kg, w zeszłym roku dokarmiany rekordzista ważył 13! Zatem: nie dokarmiajmy jesienią łabędzi, pozwólmy im nieco zgłodnieć i odlecieć w odpowiednim momencie. Łabędzie należy dokarmiać dopiero wraz z nadejściem ostrej zimy i wtedy zbożami oraz surowymi lub gotowanymi (bez soli!) warzywami.

Podobnie jest z kaczkami; także one dokarmiane zapominają odlecieć, a w zimie nie jest im już u nas tak dobrze. Zwróćmy uwagę, że łyski nie popełniają tego błędu. Znakomita ich większość w odpowiednim momencie odfrunie na południe. Wynika to z faktu, że łyski pobierają swój pokarm z dnia rzek i stąd znacznie trudniej je dokarmiać, zaś te niedokarmiane migrują.

Więcej ciekawych informacji tutaj:

http://www.otop.org.pl/ptasie-porady/dokarmianie/dokarmianie-labedzi/

Często pojawiającym się pytaniem jest sprawa tasiemki oplatającej szyję łabędzia. Jest to znacznik ornitologiczny (w Polsce koloru żółtego), który w żaden sposób nie szkodzi zwierzęciu, a zakładany jest aby łatwiej można było śledzić migrację tego gatunku.

Ponieważ liczba przelotów łabędzi jesienią wzrasta, wzrasta także liczba wypadków. Z czego to wynika? Niektóre ptaki lecące nisko nad rzeką zaplątują się w trakcje elektryczne na mostach, w Krakowie moście Piłsudskiego i Grunwaldzkim. Ponadto w deszczowe wieczory łabędzie mylą mokrą nawierzchnię asfaltu z taflą wody i lądują na niebezpiecznej jezdni myśląc, że to rzeka czy staw.

Jeże

Jeże jesienią muszą się porządnie najeść, aby móc spokojnie zahibernować i przetrwać zimę. Często dzwonicie jesienią zgłaszając do nas napotkane jeże, z których nie wszystkie wymagają pomocy. Ważne jest żeby przyglądnąć się zwierzątku; zareagować należy gdy jeż jest ranny, wychudzony, jeśli nie zwija się w kulkę w chwili potencjalnego zagrożenia. Niepokojące jest także jeśli jeż kręci się w kółko. Jesienią nie powinny się już rodzić młode, a jeśli napotkamy oseska to będzie potrzebował naszej pomocy (rozglądnijmy się także za jego rodziną, bo zabranie go matce będzie fatalnym wyjściem). Gdy robi się rzeczywiście zimno jeże powinny się schować i zahibernować. Zatem gdy zaczną się regularne i konkretne przymrozki każdy napotkany przez nas osobnik będzie pechowcem, który wymagać będzie troskliwej opieki.

Jeśli sami zdecydujemy się zimować jeża to koniecznie pamiętajmy, że jest to zwierze owadożerne i tylko takie pożywienie jest dla niego pełnowartościowe. Wpajany nam w dzieciństwie obrazek jeżyka z jabłuszkiem jest mylący: jeżyk doceni jabłko jako źródło wody, ale się nim porządnie nie wyżywi. Zdecydowanie nie należy także jeżom dawać produktów mlecznych (tylko oseski trzeba karmić specjalnym modyfikowanym mlekiem) i zbożowych. Właściwie jest dla nich mięso, najlepiej w postaci owadów karmowych, np. drewnojadów, choć nie pogardzą także podawaną od czasu do czasu surową wątrobą drobiową. Dieta owadzia szczególnie ważna jest jeśli chcemy wypuści jeża na wolność wiosną. Jeśli będziemy mu podsuwać pod nosek wyłącznie mięciutkie mięso straci on zainteresowanie owadami i zatraci instynkt poszukiwania właściwego dla siebie pokarmu. Twarde pancerzyki robaków są także odpowiednie dla zębów jeży, a zawarta w nich chityna jest kluczowa dla utrzymania w zdrowiu jeżowych igieł.

Czarny bocian

W lecie tego roku do naszego ośrodka trafił młody bocian czarny z tegorocznych lęgów. Podejrzewaliśmy go najpierw o złamane skrzydło, ale na szczęście przy dokładnych oględzinach okazało się całe. Ptak niefortunnie spadł na linię wysokiego napięcia i stąd miał problemy z poruszania się. Po kilku tygodniach doszedł do siebie, jest już jednak za późno na to by mógł odlecieć wraz z innymi bocianami w cieplejsze miejsce na zimę. Stąd włączony został do stada bocianów zimujących w Polsce w Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, gdzie już zdążył się świetnie zaadaptować.

Czarny bocian to gatunek w Polsce rzadki i chroniony. Szczególnie niebezpieczne okazują się dla tych ptaków linie wysokiego napięcia, gdyż młode ucząc się latać niekiedy wpadają na nie i giną rażone prądem. Dlatego też odchodzi się w ostatnich latach od montowania jakichkolwiek platform na słupach wysokiego napięcia – chodzi o to by zniechęcić bociany do wicia tam gniazd. Ptaki, które z jakiegoś powodu nie mogą odlecieć z Polski na zimę znajdują schronienie w jednym z kilkudziesięciu ośrodków specjalizujących się w opiece nad takimi osobnikami (między innymi w Kadzidłowie), gdzie mają stworzone odpowiednie dla siebie warunki oraz towarzystwo sobie podobnych.

Aktualności – co w trawie piszczy

Wybaczcie nam, że aktualności nie pojawiają się codzienne, a zdjęcia to zupełna rzadkość. Po prostu ratowanie zwierząt polega na wkraplaniu im do pyszczków mleka i wkładaniu do dzióbków robaków, opatrywaniu ran i sprzątaniu odchodów. Rozumiemy, że ciekawi Was co słychać u naszych podopiecznych, ale czasem pochłania nas czyszczenie wolier i nie mamy już czasu na pstrykanie i pisanie.

Nasz ośrodek działa stosunkowo niedługo, ale możemy już pochwalić pierwszymi sukcesami.

 

W czasie ścinki pewnego drzewa spadło z niego gniazdo wiewiórek wraz z młodymi, ale bez matki, która się nie pojawiła. Nie było w okolicy innego drzewa gdzie można by je zainstalować licząc, że matka sama odnajdzie gniazdo. W ten sposób 5 małych, ślepych osobników trafiło do nas. Zostały odchowane i wypuszczone w Puszczy Niepołomickiej.

 

Wiosną trafiły do nas małe – tak małe, że jeszcze nie wybarwione na rudo – liski. Ich nora została zniszczona w trakcie prac budowlanych w kopalni, a matka nie przeniosła ich na czas w bezpieczne miejsce. Gdy wyrosły i usamodzielniły się zostały wypuszczone w Puszczy Niepołomickiej.

Mały jeż

Wiosną w Krakowie został znaleziony mały, ślepy jeszcze, jeż. Trafił do nas i wyrósł na sympatycznego, samodzielnego osobnika ze zdrowym apetytem.

Wypuszczanie bociana

Przebywał u nas przez jakiś czas bocian, który dochodził do siebie po porażeniu prądem z powodu kolizji z linią energetyczną. Któregoś dnia pięknie wystartował.